LISTY   główna świadectwo kontakt polecamy konferencje medytacja  

uwolnić WOLNOŚĆ



 

 

 

 


 




 

 

 

 

LISTY Z PUSTELNI

CZĘŚĆ I:  Czym jest modlitwa wewnętrzna?


”Chcesz nauczyć się modlić? Módl się!”                                                                   (św. Teresa z Avila)
                  

    

LIST 5.                                                              Zamknięcie oczu

 

Im dłużej trwasz na modlitwie, tym bardziej jesteś wewnątrz.

Dlatego w trzecim „NIC” zamykasz bramy zmysłów zewnętrznych                        i wewnętrznych, by skupić się tylko na Bogu żyjącym w twej duszy.

W tym rodzaju modlitwy oczy same się niejako zamykają - pisała św. Teresa    z Avila.

A dzieje się to spontanicznie, by ograniczyć cisnące się zewsząd rozproszenia. Pojawiają się one jak muchy krążące wokół twej głowy, ilekroć rozpoczynasz modlitwę wewnętrzną.                                                                          Atakują cię wówczas ze zdwojoną siłą, wybijając z powrotem do świata zewnętrznego. Czasem mogą osiągnąć taką moc, że skutecznie zrażą do dalszej modlitwy.

Jak sobie z nimi poradzić?

Po pierwsze, zamknij bramy zmysłów zewnętrznych: oczy, uszy, smak, dotyk i powonienie.

Wyłącz źródła hałasu, głosów, muzyki, obrazów.

Wejdź w ciemność i ciszę.

I nie bój się.

Nie uciekaj!

Choćbyś czuł się tam zupełnie nieswojo.

Świat ducha jest ci jeszcze nieznany, ale stopniowo zaprzyjaźnisz się z nim, jeśli nie ulegniesz pierwszemu zniechęceniu.

Jeszcze długo będziesz czuł się w nim obco, ale to dlatego, że nigdy wcześniej nie próbowałeś pozostać w swojej duszy tak naprawdę jak u siebie.

***

„Dlaczego wychodzicie?” - pisał Eckhart.                                                           „Dlaczego nie pozostajecie w swoim własnym domu? Całą prawdę macie przecież w sobie!”

„Wiedz jednak, że chociaż Bóg jest w tobie, to pozostaje tam ukryty.

Potrzeba, abyś zapomniał o wszystkim i oddalił się od wszystkich stworzeń; wtedy ukryty w kryjówce twego ducha znajdziesz Oblubieńca.

Gdy zamkniesz drzwi za sobą i w skrytości modlić się będziesz do twego Ojca, i tam z Nim będziesz przebywać, wówczas w tym ukryciu odczujesz Go, będziesz Go miłować, radować się i rozkoszować się Nim”.

(Jan od Krzyża, Pieśń duchowa, 1, 8-9)

***

Po drugie, zamknij bramę zmysłów wewnętrznych, czyli wyobraźni.

To o wiele trudniejsze!

Ilekroć modlisz się w ciszy, włącza się „kino domowe”.

Chcesz myśleć o Jezusie, a nagle uświadamiasz sobie, że jesteś w pracy, na uczelni, w sklepie, na wakacjach.

Wracasz do skupienia, a za moment już planujesz dzisiejsze popołudnie.

I tak w kółko!

Wyobraźnia, niczym nieujarzmiony rumak wierzga, miota nami i ciągle przywołuje sceny z życia zewnętrznego, choć przecież oczy pozostają zamknięte.

Co robić???

Przecież nie chcesz tego!

Mimo wszystko, pozostań wierny modlitwie! Choćby ci się wydawało, że 95% czasu ulegasz rozproszeniom. Przecież tylko wyobraźnia „wychodzi sobie na spacer”. Twoja wola zaś i serce pozostają przy Bogu!

A może coś więcej?

Zaprzyjaźnij się z twoimi rozproszeniami!

Spójrz na nie trochę bardziej pozytywnie!

Wykorzystaj je!

***

„Wielkim nieporozumieniem jest pogląd, że rozproszenia są oznaką, że nie potrafisz się modlić, bowiem cóż znaczy to, że masz sto i jedno rozproszenie w ciągu półgodzinnej modlitwy? Oznacza to, że sto i jeden razy odwracałeś się od rozproszeń i zwracałeś się ku Bogu. Oznacza to, że sto i jeden razy powiedziałeś „NIE” sobie i „TAK” Bogu!                                                                                               Że sto i jeden razy spełniłeś akt bezinteresownej miłości, która pozwala ci umrzeć dla "starego człowieka", aby mógł narodzić się w tobie człowiek nowy”.

(D. Torkington, Prorok. Peter Calvay)

Rozproszenia uczą cię pokory. Uświadamiają ci, że w modlitwie niemal wszystko zależy od Boga, a od ciebie „jedynie” wierność i otwarcie na Jego działanie. Przypominają ci, że jesteś człowiekiem zranionym i rozbitym wewnętrznie, i że potrzebujesz nieustannie uzdrawiającego działania Boskiego Lekarza.

Rozproszenia, jak nikt inny ukazują ci też obszary twojego egoizmu, wymagające szczególnego oczyszczenia. Jeśli martwisz się np. niezdanym egzaminem, znaczy to, że znowu myślisz o sobie i nie oddałeś wszystkiego Bogu. Jeśli błąkasz się po ulicach twojego miasta, to widocznie sprawia ci to więcej radości, niż podążanie za Jezusem. Jeśli nachodzą cię pożądania i nieczyste myśli, to może wciąż nie chcesz oddać tej skrytej ścieżki Bogu?

Rozproszenia są w modlitwie pomocą, gdy rozpalają w tobie wielkie pragnienia. Widząc, jak daleko ci jeszcze do stopienia się z Jezusem, nie zniechęcaj się zatem, ale przywołuj Go z głębokości swego serca, by przyszedł i wziął cię na swoje ramiona.

Widzisz?

Rozproszenia z uciążliwej przeszkody mogą stać się twoimi wielkimi przyjaciółmi na drodze modlitwy wewnętrznej!


A na koniec mam dla ciebie dobrą nowinę. Już Teresa z Avila stwierdziła, że zawsze będziemy mieć roztargnienia, przynajmniej po tej stronie życia. Ta święta przewodniczkach po ścieżkach życia duchowego przez 18 lat musiała wielokrotnie trzymać się ławki, by nie uciec z kaplicy podczas modlitwy!

Rozumiesz?

Skoro nie przeszkodziło jej to w dojściu do zaślubin z Oblubieńcem,                  to znaczy, że Ty też możesz otrzymać tę łaskę!

A wszystko zależy tylko od tego jednego: WYTRWAŁOŚCI!

Dlatego proszę: Pozostań!

Trwaj nadal w tym kluczowym „NIC” z zamkniętymi oczami lecz sercem otwartym na działanie tej Mocy, co przemienia cię i spala.

 


 

 ks. Andrzej Muszala

 

                                                      

 


www.pustelnia.pl

macheront

nebo

hermon

pustelnia

historia

galeria

niepojęta TRÓJCO