LISTY   główna świadectwo kontakt polecamy konferencje medytacja  

uwolnić WOLNOŚĆ



 

 

 

 


 




 

 

 

 

LISTY Z PUSTELNI

CZĘŚĆ II:  Akt wiary


Wiara jest jedynym i najodpowiedniejszym środkiem zjednoczenia duszy z Bogiem
(św. Jan od Krzyża)
  

  

LIST 12.                                                       

Zawierzenie: Akt wiary przedłużony na życie codzienne

 

Jeżeli codziennie odbywasz przynajmniej półgodzinną podróż do Boga i łączysz się z Nim przez akt wiary, twoja modlitwa zaczyna przedłużać się na pozostałe godziny dnia.

Powoli zmienia jakość twojego życia twoich rozmów, myśli, czynów.

Z każdym dniem wiara, którą dotykasz Jezusa staje się trwałą dyspozycją wewnętrzną i przyjmuje głębszą postać radykalnego zawierzenia.

I wszystko widzisz inaczej.

W innych barwach.

Jakbyś patrzył nie swoimi, ale Jego oczami.

Przez pryzmat Jego wartości.

W każdym człowieku dostrzegasz kogoś wyjątkowego, postawionego na twojej drodze przez samego Boga. Jeśli jest uciążliwy, nieprzyjazny, trudny we współżyciu, wówczas wyzwala w tobie chęć przełamania się i otwarcia na niego poprzez uśmiech, akceptację, dobre słowo, życzliwy gest. Jeśli jest twoim przyjacielem, potrafisz z nim mówić o rzeczach istotnych nie o banałach; dbasz o wzajemne ubogacenie. Potrafisz być łagodnym, ale też podnieś głos, gdy trzeba. Jak Jezus.

Każde wydarzenie, które cię wcześniej zaskakiwało, z czasem zostaje odczytane jako delikatna inspiracja od Boga, który mówi do ciebie niesłyszalnym językiem. Choroba, cierpienie, śmierć bliskiej osoby to Jego prośba, by się nie skarżyć, by zapomnieć o sobie, by oddać Mu wszystko, aż do ostatniej kropli. Pochwała, zaszczyt to okazja do pokory, milczenia, dystansu do siebie; zachęta do większej służby dla innych. Porażka i zwycięstwo, zdany czy nie zdany egzamin, odwzajemniona czy odrzucona miłość wszystko to przyjmujesz w duchu wiary, wiedząc, że gdzieś w tle kryje się wola Boga. Wtedy nawet grzech zyskuje swój sens; wręcz pozytywny wymiar! Praca, odpoczynek, nauka, radość, smutek wszystko ma swój czas i jest przeżywane w jedności z Tym, który mieszka w głębi duszy.

We wszystkim widzisz Jego ślad, Jego przynaglenie, by nie stracić ani chwili, lecz wszystko wykorzystać ku zbudowaniu.

A przecież twoje życie pozostaje takie normalne! Zwyczajne. Na zewnątrz nic się nie zmienia!...

 

Człowiek żyjący w pełnym zawierzeniu woli Bożej dzień i noc robi to samo. Modli się, zjada śniadanie, pracuje, rozmawia lub odpoczywa, a przede wszystkim wie, że pełni wolę Bożą.

                                                            (J. Champan, Spiritual Letters)

 

I to właśnie jest modlitwa nieustająca.

To jest życie w obecności Boga.

Jest ono skutkiem twojego codziennego przebywania sam na sam z Nim w akcie oddania, które zostaje przedłużone w postawę wrażliwości i czujności.

 

***

Istnieją trzy etapy dojścia do całkowitego zawierzenia Bogu.

Najpierw człowiek nabywa zdolności przyjmowania Jego woli.

Tam, gdzie kiedyś walczyłeś z Nim, usiłując Mu wmówić swoje plany i wymusić ich realizację, powoli składasz broń, wiedząc, że tak naprawdę nic nie zależy od ciebie, a wszystko od Niego.

Zaczynasz wtedy żyć według logiki przekazanej przez św. Pawła:

 

Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? () We wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

                                                                                                            (Rz 8, 35-39)

 

W drugim etapie zaczynasz już nie tylko biernie akceptować wszystko, co daje ci Bóg, lecz podejmujesz z Nim aktywną współpracę; jesteś posłuszny Jego woli.

 

Chodzi tu o wolę Bożą, która skłania nas do działania, która przychodzi z konkretnymi zadaniami. Tutaj: «Tak Ojcze!» oznacza przyłożyć rękę do pługa, być posłusznym sługą Boga

(W. Stinissen, Ojcze, Tobie zawierzam)

 

Wtedy widzisz, że każda chwila niesie swój własny obowiązek, zadanie, lub lepiej zaproszenie od Boga, byś zrobił coś konkretnego.

Mistrzynią w czujności i wrażliwości na ten subtelny głos Boga była św. Teresa z Lisieux, która w Rękopisie B zanotowała własną dewizę życia:

 

Tak, mój Ukochany, oto jak będzie się spalać moje życie Aby dowieść ci miłości, nie mam innego sposobu jak rzucać kwiaty, czyli nie przepuścić żadnego małego wyrzeczenia, żadnego spojrzenia, żadnego słowa, skorzystać ze wszystkich najmniejszych rzeczy i czynić je z miłości.

(Rękopis B, 4ro-4vo)

 

Słowa te w jej przypadku nie pozostały martwą literą, lecz zostały wdrożone w czyn. Pod koniec swego krótkiego, lecz jakże intensywnego biegu mogła stwierdzić: Teraz tylko zawierzenie jest moim przewodnikiem, nie mam innego kompasu. Już o nic więcej nie potrafię się modlić tak żarliwie, jak tylko o to, by spełniła się na mnie wola Boża.

W trzecim etapie zawierzenia twoje ja znika, a we wszystkim pojawia się Bóg, który przez ciebie prześwituje; człowiek staje się Jego narzędziem.

I powtarza za św. Pawłem:

 

Żyję już nie ja, żyje we mnie Chrystus

(Ga 2, 20)

 

Nie upiera się już przy niczym, lecz pędzi przez życie z prędkością Trójcy (P. Molline).

Ludzie, patrząc na niego, widzą Jezusa.

Człowiek przestał Go już sobą zasłaniać.

Duch Święty działa przez niego, rozlewając swoje dary.

Bóg posługuje się nim, jak narzędziem.

A przecież nie traci nic ze swej osobowości! Wręcz przeciwnie tu dopiero jest w pełni sobą!

Wszystko, co czyni, jest boskie, nieskażone nim, ani jego egoizmem.

Chce tego, co chce Bóg

Myśli tak jak On.

Reaguje jak On,

Mówi jak On.

Działa jak On.

 

Tak zmienia życie codzienna modlitwa w ciszy

A człowiek nie potrafi się już inaczej modlić, jak tylko słowami Karola de Foucauld:

 

Ojcze, Tobie zawierzam,

Rób ze mną co chcesz.

Cokolwiek ze mną zrobisz, dziękuję Ci.

Jestem gotów na wszystko,

Wszystko przyjmuję.

Tylko niech Twoja wola we mnie się stanie,

We wszystkim, cos stworzył;

Niczego innego nie pragnę, Boże mój.

Moje życie składam w Twe ręce,

Daję je Tobie, Boże mój

Całą miłością mojego serca,

Ponieważ kocham Cię,

I pragnę tego, by móc oddać się Tobie,

By zawierzyć siebie Twoim rękom

Bez zastrzeżeń

W nieskończonym zaufaniu,

Bo Ty jesteś moim Ojcem.

 

                                                                          

                                                                                                      ks. Andrzej Muszala

 

 

                                                                                                                      

 

 

www.pustelnia.pl

macheront

nebo

hermon

pustelnia

historia

galeria

niepojęta TRÓJCO