LISTY   główna świadectwo kontakt polecamy konferencje medytacja  

uwolnić WOLNOŚĆ



 

 

 

 


 




 

 

 

 

LISTY Z PUSTELNI

CZĘŚĆ I:  Czym jest modlitwa wewnętrzna?


Chcesz nauczyć się modlić? Módl się!
(św. Teresa z Avila)

    

    


LIST
1.                                                             Początek modlitwy

Pustelnia istnieje naprawdę.

Nie gdzieś daleko, wśród piasków Egiptu, na wyspie Athos, czy w południowej Francji.

Jest w Polsce, w Beskidach, może nawet niedaleko ciebie.

Nie chciej wiedzieć więcej, bo przestałaby by być pustelnią.

Nie obawiaj się nie jest nowym chwytem reklamowym, mającym    przyciągnąć uwagę czytelnika.

Jest prawdziwym miejscem, domem, z którego piszę do ciebie ten list.

List o modlitwie.

O tym, co najważniejsze...

Pustelnię możesz mieć także ty. I to nawet już dzisiaj. Od zaraz!

Może właśnie nigdy, tak jak obecnie, nie była ci ona potrzebna.

Pustelnia to przede wszystkim miejsce: skupienia, ciszy, kontemplacji,wejścia w inny, duchowy świat.

To mały kąt w twoim domu, gdzie zadbasz o milczenie, czystość, położysz ikonę. I gdzie spróbujesz się skupić, wchodząc do własnego wnętrza tam, gdzie mieszka Bóg.

Pustelnia to także czas, który dajesz tylko Jemu. 

I to nie jutro, lecz dziś. I tak każdego dnia.

To właśnie jest owo pomieszczenie, o którym mówił Jezus, i do którego często sam się udawał: Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swego mieszkania, zamknij za sobą drzwi i módl się do Ojca, który jest w ukryciu 
(Mt 6, 6). 

To czas-o-przestrzeń, w której mieszka Bóg. 

To czas poza tym czasem, i przestrzeń poza tym, co widzisz. 

To inny świat, do którego wchodzisz na tak długo, na ile tylko zechcesz.
I na jak długo  starczy ci odwagi...

To właśnie jest twoja pustelnia dziś.

Jeśli już w niej jesteś, możesz rozpocząć modlitwę wewnętrzną...

Modlitwa wewnętrzna.

Modlitwa w ciszy...

Czym jest?

Istnieje wiele pojęć i wyobrażeń o modlitwie. Rozmowa z Bogiem. Prośba. Uwielbienie. Dziękczynienie. Słowa. Dialog (monolog?). Człowiek gubi się w tym wszystkim, czuje się zmęczony, aż w końcu odchodzi...

Jak bardzo skomplikowaliśmy modlitwę!

Uczyniliśmy ją ludzką aktywnością, i to nawet w dobrej intencji!

Więc może czas powrócić do źródła? Do tych przewodników, którzy przed tobą i przede mną przeszli już tę duchową wędrówkę, a dziś uznani zostali za Doktorów Kościoła, czyli tych, którzy w tej kwestii mają naprawdę coś do powiedzenia.

Czym dla nich była modlitwa?

Dla św. Teresy z Avila, Jana od Krzyża, Teresy z Lisieux?...

Modlitwa wewnętrzna nie jest to, zdaniem moim, nic innego, jeno poufne i przyjacielskie przebywanie z Bogiem... Z tym, o którym wiemy, że nas miłuje (Teresa z Avila, Życie).

Czy rozumiesz?

Modlitwa to nie (tylko) słowa, nawet najpiękniejsze. Nawet te uwielbienia, czy dziękczynienia...

Modlitwa to prze-bywanie z Bogiem. Czyli bycie z...

Tak, jak w jednym pokoju może być razem ze sobą dwóch przyjaciół, mąż z żoną, oblubieniec z oblubienicą...

Aby przebywać z Bogiem nie musisz nawet nic mówić! Wystarczy tylko, żebyś był!

DLA NIEGO!

Bo na modlitwie nie chodzi o to, żeby dużo mówić, lecz żeby dużo kochać  (św. Teresa z Avila).

Zresztą, czyż sam Jezus nie powiedział: 

Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich!               

(Mt 6, 7-8a).

Wydaje się, jakbyśmy w ogóle tych słów nie brali na serio!...

Człowiek nie jest przyzwyczajony do przebywania z Bogiem w ciszy, tzn. bez słów i bez intencji. Woli mówić coś. Cokolwiek.                                                     Woli prowadzić dialog, przedstawiać potrzeby Kościoła, świata i swoje. Wtedy ma świadomość, że coś zrobił, był aktywny, nie marnował czasu. Że zajmował się Bogiem i Jego sprawami.

Tymczasem na modlitwie wewnętrznej to wszystko trzeba właśnie zostawić...

Trzeba całkowicie zamilknąć i otworzyć swoje duchowe anteny na Obecność Trójjedynego.

Trzeba NIC NIE MÓWIĆ, a za to pozwolić Bogu działać!

Bo ten czas należy do Niego!

Trzeba pozwolić dać się przemieniać przez Niego i na Jego obraz.

I to jest właśnie trudne...

Do tego nie jesteśmy przyzwyczajeni...

Człowiek nie chce oddać inicjatywy Bogu. Nie chce, by Bóg działał w jego wnętrzu i przemieniał Go.                                                                                                

Nie przyzna się do tego wprost, ale w podświadomości wie, że Bóg jest niebezpieczny...                                                                                                                   

Że jest nieobliczalny...                                                                                                        

Że jeśliby naprawdę pozwolić Mu działać, to mógłby zrobić z nami coś, czego nie chcemy...

Może dlatego modlitwa w ciszy nie jest popularna?...

Więc dobrze... powiesz zgadzam się. Lecz jak długo mam tak z Nim trwać?

Odpowiedzi udziela ci sam Chrystus:                                                                   Jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną?                                                      

 (Mt 26,40).

Wiem, powiesz od razu, że godzina nie wchodzi w ogóle w rachubę.                To niemożliwe!

Więc zgódźmy się, i krakowskim targiem dajmy Mu połowę tego czasu.

To już chyba możesz?

Lecz co robić aż tak długo?...

Dziś otwórz tylko Pismo święte i przeczytaj dwa, trzy zdania.

Powoli.

I jeszcze raz...

A potem pozostań z nimi w świadomości, że Jezus wypowiada je w twoim wnętrzu.

I spróbuj myśleć tylko o Nim, obecnym na dnie twojej duszy...

Jeśli już bardzo chcesz Mu coś powiedzieć, to niech to będzie tylko to jedno: WIERZĘ!...

I koniec.

I trwaj w tym przez cały ten czas...

 

                                                                                                      ks. Andrzej Muszala

 

                                                                                                                       

 


www.pustelnia.pl

macheront

nebo

hermon

pustelnia

historia

galeria

niepojęta TRÓJCO