| główna | świadectwo | kontakt | polecamy | konferencje | medytacja |
uwolnić WOLNOŚĆ |
|||
|
|
LISTY Z PUSTELNI CZĘŚĆ
I: Czym
jest modlitwa wewnętrzna?
Pustelnia
istnieje naprawdę. Nie
gdzieś daleko, wśród piasków Egiptu, na wyspie Athos, czy w południowej
Francji. Jest
w Polsce, w Beskidach, może nawet niedaleko ciebie. Nie
chciej wiedzieć więcej, bo przestałaby by być pustelnią. Nie
obawiaj się nie jest nowym chwytem reklamowym, mającym przyciągnąć
uwagę czytelnika. Jest
prawdziwym miejscem, domem, z
którego piszę do ciebie ten list. List
o modlitwie. O tym, co najważniejsze... Pustelnię
możesz mieć także ty.
I to nawet już dzisiaj. Od zaraz! Może
właśnie nigdy, tak jak obecnie, nie była ci ona potrzebna. Pustelnia
to przede wszystkim miejsce:
skupienia, ciszy, kontemplacji,wejścia
w inny, duchowy świat. To
mały kąt w twoim domu, gdzie zadbasz o milczenie, czystość, położysz
ikonę. I gdzie spróbujesz się skupić, wchodząc do własnego wnętrza
tam, gdzie mieszka Bóg. Pustelnia to także czas, który dajesz tylko Jemu. I
to nie jutro, lecz dziś. I tak każdego dnia. To
właśnie jest owo pomieszczenie, o którym mówił Jezus, i
do którego
często sam się udawał: Ty zaś, gdy chcesz się
modlić, wejdź
do swego mieszkania, zamknij za sobą drzwi i
módl się do Ojca, który jest w ukryciu To czas-o-przestrzeń, w której mieszka Bóg. To czas poza tym czasem, i przestrzeń poza tym, co widzisz. To
inny świat, do którego
wchodzisz na tak długo, na
ile tylko zechcesz. To
właśnie jest twoja pustelnia dziś. Jeśli
już w niej jesteś, możesz rozpocząć modlitwę
wewnętrzną... Modlitwa
w ciszy... Czym
jest? Istnieje
wiele pojęć i wyobrażeń o modlitwie. Rozmowa z Bogiem.
Prośba. Uwielbienie. Dziękczynienie. Słowa. Dialog
(monolog?). Człowiek gubi się w tym wszystkim, czuje się zmęczony,
aż w końcu odchodzi... Jak
bardzo skomplikowaliśmy modlitwę! Uczyniliśmy
ją ludzką aktywnością, i to nawet w dobrej intencji! Więc
może czas powrócić do źródła? Do tych przewodników,
którzy przed tobą i przede mną przeszli już tę duchową
wędrówkę, a dziś uznani zostali za Doktorów Kościoła,
czyli tych, którzy w tej kwestii mają naprawdę coś do
powiedzenia. Czym
dla nich była modlitwa? Dla
św. Teresy z Avila, Jana od Krzyża, Teresy z Lisieux?... Modlitwa
wewnętrzna nie jest to, zdaniem moim, nic innego, jeno poufne i
przyjacielskie przebywanie z Bogiem... Z tym, o którym wiemy, że nas
miłuje (Teresa z Avila, Życie). Czy
rozumiesz? Modlitwa to nie (tylko) słowa, nawet najpiękniejsze. Nawet te uwielbienia, czy dziękczynienia... Modlitwa
to prze-bywanie z Bogiem. Czyli bycie z... Tak, jak w jednym pokoju może być razem ze sobą dwóch przyjaciół, mąż z żoną, oblubieniec z oblubienicą... Aby
przebywać z Bogiem nie musisz nawet nic mówić! Wystarczy tylko, żebyś był! DLA
NIEGO! Bo
na modlitwie nie chodzi o to, żeby dużo mówić, lecz
żeby dużo kochać (św.
Teresa z Avila). Zresztą, czyż sam Jezus nie powiedział: Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! (Mt 6, 7-8a). Wydaje
się, jakbyśmy w ogóle tych słów nie brali na serio!... Człowiek
nie jest przyzwyczajony do przebywania z Bogiem w ciszy, tzn. bez słów
i bez intencji. Woli mówić coś. Cokolwiek.
Woli
prowadzić dialog, przedstawiać potrzeby Kościoła,
świata i swoje. Wtedy ma świadomość, że coś
zrobił, był aktywny, nie marnował czasu. Że
zajmował się Bogiem i Jego sprawami. Tymczasem
na modlitwie wewnętrznej to wszystko trzeba właśnie zostawić... Trzeba
całkowicie zamilknąć i otworzyć swoje duchowe anteny na
Obecność Trójjedynego. Trzeba
NIC NIE MÓWIĆ, a za to pozwolić Bogu działać! Bo
ten czas należy do Niego! Trzeba
pozwolić dać się przemieniać przez Niego i na Jego obraz. I
to jest właśnie trudne... Do
tego nie jesteśmy przyzwyczajeni... Człowiek nie chce oddać inicjatywy Bogu. Nie chce, by Bóg działał w jego wnętrzu i przemieniał Go. Nie przyzna się do tego wprost, ale w podświadomości wie, że Bóg jest niebezpieczny... Że jest nieobliczalny... Że
jeśliby naprawdę pozwolić Mu działać, to mógłby
zrobić z nami coś, czego nie chcemy... Może
dlatego modlitwa w ciszy nie jest popularna?... Więc
dobrze... powiesz zgadzam się. Lecz jak długo mam tak
z Nim trwać? Odpowiedzi udziela ci sam Chrystus: Jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? (Mt 26,40). Wiem,
powiesz od razu, że godzina nie wchodzi w ogóle w rachubę.
To niemożliwe! Więc
zgódźmy się, i krakowskim targiem dajmy Mu połowę tego
czasu. To już chyba możesz? Lecz
co robić aż tak długo?... Dziś
otwórz tylko Pismo święte i przeczytaj dwa, trzy zdania. Powoli. I
jeszcze raz... A
potem pozostań z nimi w świadomości, że Jezus wypowiada
je w twoim wnętrzu. I
spróbuj myśleć tylko o Nim, obecnym na dnie twojej duszy... Jeśli
już bardzo chcesz Mu coś powiedzieć, to niech to będzie
tylko to jedno: WIERZĘ!... I
koniec. I
trwaj w tym przez cały ten czas...
ks. Andrzej Muszala
|
|
||||||
| www.pustelnia.pl |
|
niepojęta TRÓJCO |
|||||||