TRÓJCA

uwolnić WOLNOŚĆ

 

              

 

 
 

 
 

 

KIM JEST BÓG, KTÓREGO DOTYKAM

 

Jeśli Ojciec rodzi Syna, rodzi Go w Duchu Świętym; jeśli Syn jest przez Ojca rodzony, rodzony jest w Duchu Świętym. Duch Święty jest ojcostwem Ojca i synostwem Syna.

Podobnie rzecz ma się w misterium paschalnym – ani Ojciec nie wskrzesza Jezusa bez ożywiającej mocy Ducha Świętego, ani Syn nie powstaje z grobu bez Ducha wiecznego, w którym złożył samego siebie jako nieskalaną ofiarę (por. Hbr 9, 14). Oto są trzej: Rodzący, Rodzony i boska Moc Rodzenia. I są trzej: Miłujący, Umiłowany i Miłość. Miłujący rodzi Umiłowanego w Miłości. Duch jest Osobą-pośrodku, zjednoczeniem obojga. To wielka tajemnica, która nieustannie rozgrywa się w ogniu ogarniającym Ojca i Syna.

Miłość to dawać się drugiemu i równocześnie przyjmować go do siebie. Miłość ma dwa oblicza – dawanie i przyjmowanie. W Duchu Świętym Ojciec daje się cały Synowi, a dając się, równocześnie przyjmuje Go; Syn przyjmuje Ojca, a przyjmując Go, daje się Mu cały. W Ojcu i Synu miłość realizuje się przez dawanie i przyjmowanie. Ojciec jest tym, który rodzi, Duch Święty sprawia zaś, że Syn zostaje obdarowany ojcostwem Ojca. Równocześnie Ojciec bez Syna nie mógłby być Ojcem; nie mógłby być rodzicem, jeśliby Syn nie przyjął aktem wolnej woli Jego ojcostwa; Duch Święty zaś nie mógłby być mocą rodzenia. Wszystko rozgrywa się wewnątrz Trójcy; każdy z Trzech działa na swój sposób, wedle swej natury, tzn. w zależności od tego, czy jest Ojcem, czy Synem, czy Duchem Świętym.

Duch Święty jest aktem miłości. W Nim Ojciec rodzi w miłości, a Syn pozwala się nieustannie rodzić w miłości. I w Jednym i w Drugim Duch Święty jest Miłością, jest Działającym, choć na różny sposób. W Synu jest aktem przyjmowania wszystkiego od Ojca; w Ojcu jest mocą rodzenia. Syn, miłując Ojca, przynagla Go niejako do nieustannego miłowania i rodzenia. Przywołajmy tu słowa, które kiedyś wypowiedział: „Dlatego Mnie miłuje Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać” (J 10, 17). Ci, którzy się kochają, swoją miłością pobudzają się wzajemnie do dalszego miłowania. Syn – poprzez swój nieskończony dar – uczestniczy zatem we własnym rodzeniu z Ojca w Duchu Świętym.

(F.-X. Durrwell, Christ Notre Pâque)

Rodzenie jest najczystszym i najbardziej duchowym aktem Boga. W nim Ojciec poznaje swojego Syna i miłuje Go. To akt Jego umysłu i woli. Przez poznanie Ojciec odkrywa własne piękno odbite w Synu. Poznając je, popada w stan kontemplacji nad własną naturą, natychmiast obdarzając Syna wszystkim, co ma i kim jest. W Bogu poznanie i miłość zlewają się w jedno. Jego „rozum” doskonale współgra z „sercem”, tworząc łono, z którego nieustannie wyrzucany jest Syn. A wszystko to odbywa się w czystym Duchu:

Ojciec, rodząc swego Syna, daje Mu wszystko, co ma w swoim bycie i naturze. W tym dawaniu wyłania się Duch Święty.

(Eckhart, Kazanie 4)

I tak trwają Trzej w jednym akcie poznania i miłowania. Tam nie ma już własnego „Ja”, lecz wszystko zatraca się w „Ty”, oraz w „dla Ciebie”. To właśnie jest świętość. I to jest życie wieczne – aby poznali Ojca, jedynego i prawdziwego Boga, oraz tego, którego On posłał, Jezusa Chrystusa. I aby stanowili jedno, jak Ojciec ze swoim Synem i w Nim (por. J 17, 22-23).

W ciszy i spoczynku Bóg mówi w duszy i cały się w niej wypowiada. Tam Ojciec rodzi Syna i tak wielką rozkosz znajduje w swoim Słowie, taką ku Niemu żywi miłość, że przez cały czas – to znaczy poza czasem – ani na chwilę nie przestaje Go wypowiadać.

(Eckhart, Kazanie 19)

W akcie rodzenia Syna Bóg najpełniej JEST. Jest sobą. „Jestem, który jestem”. To centrum, wokół którego wszystko wiruje. Niestety przez długie wieki teologia i duchowość skoncentrowane były wokół innego centrum – grzechu pierworodnego, który domagał się odkupienia, zapłaty, wynagrodzenia. Który stał się sensem wybrania jednego narodu i przyjścia na świat Odkupiciela.  

Tak jak w dawnych wiekach astronomowie byli przekonani, że to Słońce obraca się wokół Ziemi, tak teologowie do dziś nakazują «Boskiej sprawiedliwości» krążyć dookoła grzechu i ekspiacji zań. Tymczasem Boska sprawiedliwość jest miłością, nieskończoną. Miłość ta jest pierwotna wobec wszystkiego. Bóg nie czeka, by grzech został odkupiony, bo Jego miłość jest bezwarunkowa, zaś Chrystus umarł za nas, gdyśmy jeszcze byli grzesznikami (Rz 5, 8).

                                                           (F.-X. Durrwell, La mort du Fils)

Czyż można w ogóle relację człowieka do Boga oprzeć na czymś negatywnym? Czyż nie najwyższy już czas, by powrócić do właściwego modelu historii Zbawienia i postawić w jej sercu to jedno najważniejsze, nieustanne „wydarzenie”, jakim jest rodzenie Syna przez Ojca i ich wzajemna miłość w Duchu Świętym? W takiej optyce wiara natychmiast nabiera pozytywnego wymiaru, powracając do właściwego, „heliocentrycznego” modelu, który zostaje zbudowany wokół kluczowego zdania Biblii:

Tyś jest moim Synem, Ja Ciebie dziś rodzę.

(Ps 2, 7; Dz 13,32n)

 

 

Ks. Andrzej Muszala, fragment książki: Kim jest Bóg, którego dotykam 

 

 
     
     
  macheront  
  nebo  
  hermon  
     
  AKTUALNOŚCI  
  kontakt  
  info praktyczne  
     
  pustelnia  
  historia  
  galeria  
     
  medytacje  
  konferencje  
  kazania  
     
  Jan Paweł II  
  świadectwa  
  polecamy  
     
   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
www.pustelnia.pl

niepojęta TRÓJCO